Wiadomości Trzcińskie Czerwiec


O Dniach Trzcińska-Zdroju uwag kilka
Już po raz 26. głównym organizatorem imprez kulturalno-sportowych był miejski ośrodek kultury. Z tej okazji „WT” zamieściłem program obchodów tradycjnego święta. Natomiat czytelnicy mieli możliwość oglądać na żywo oferowane występy. Ponadto relacje z przebiegu Dni były zamieszczone w internecie na stronie urzędu i info oraz w lokalnych pismach i „Kurierze Szczecińskim, który sprawował patronat medialny nad festiwalem. Jakie więc były tegoroczne Dni? Według mnie – zwyczajne, podobne do ubiegłorocznych. W 2007 r. przybrały nazwę Trzcińskiego Festiwalu Kultury i Sportu pn. „Europa bez granic”, a w tym roku „Polsko-Niemiecki…”, oczywiście z pewnymi nowościami artystycznymi. Jednym słowem – udane, tym bardziej że pogoda dopisała. Jednakże, co permanentnie powtarzam, w zupełności wystarczą dwa dni. Przecież są trzy dni majówki, Dzień Zwycięstwa, Dzień Dziecka. Po co kumulować imprezy, jak w satyrze o gościu, który wpada do restauracji i woła: kelner, proszę dużo i gęsto, nie patrząc na jadłospis. W 2009 r. Dni miały swój mały jubileusz 25-lecia. Jednak nikt o tym nie pamiętał i się nie zainteresował. Ćwierć wieku można uznać już za tradycję! W pierwszym dniu festiwalu amfiteatr zapełnił się dopiero po oficjalnym otwarciu Dni. Biegi uliczne w piątkowe południe były potrzebne jak przysłowiowa dziura w moście. Zwieziono uczniów z naszych szkół i przez trzy godziny centrum miasta było wyłączone z kołowego ruchu ulicznego. Byłem świadkiem oburzenia kierowców, którzy jechali ul. Sojuszników, po czym musieli wracać z komplikacjami w odwrotną stronę. W drugim z przyjemnością wysłuchałem starych melodyjnych piosenek w wykonaniu chóru seniorów i kapeli „borowiny” oraz obejrzałem wystawę obrazów malarskich miejscowych artystów, z liderem Markiem Stanisławskim na czele. W trzecim dniu przyglądałem się krótko pokazom i turniejom rycerskim. Jak zawsze dużym powodzeniem cieszyła się zabawa ludowa ‘pod kasztanem’ 29 i 30 maja. Poważne zastrzeżenia mam do części oficjalnej, która ograniczyła się wyłącznie do powitania gości i widzów oraz życzenia wesołej zabawy. Gdyby w haśle Dni zabrakło określenia „Europa bez granic 2010”, czy „Polsko-Niemiecki Festiwal…”, to nie otrzymalibyśmy dofinansowania z zewnątrz w kwocie 85 tys. Wkład własny gminy ok. 50 tys. Tak naprawdę, bez względu na nazwę, to są ciągle Dni Trzcińska-Zdroju, tylko że z udziałem zaproszonych gości, w tym niemieckich i holenderskich. Takie są obecnie warunki pozyskiwania środków! K.Sandulak




Sfrustrowany „bobek”
W trzcińskim info ukazały się dwa napastliwe teksty stukniętego „bobka” ze „spółki przyjacielskiej”. Dotyczą one (22 i 25 maja) wyłącznie mojej działaności społeczno-politycznej, inkryminujące (’posądzać, obciążać, oskarżać’) mi niecne czyny. Bobek pisze m.in.: „Pan KS radnym jest od zawsze i zawsze jest w opozycji, nawet teraz mimo że na obecną władzę głosował (przecież on tego nie wie!-KS). Całe swoje dorosłe życie poświęcił budowie w Polsce socjalizmu i gdy ta budowa legła w gruzach pewnie z rozpaczy generalnie jest na NIE, no bo jak wytłumaczyć brak możliwości konsyliacyjnych (porozumiewawczych-KS) z kimkolwiek przez ponad 20 lat. Zawsze ze szturmówką, wołając NIECH ŻYJE! I mówiąc TAK-TAK, odreagowuje(można reagować, zareagować, ale nie odreagować?!-KS) sobie lecząc rany po utraconej miłości”. Tak mogła napisać osoba tylko niedowartościowana, psychicznie i osobowościowo zwichrowana(sfrustrowana - ’stan przykrego napięcia psychicznego,spowodowany niezaspokojeniem jakichś potrzeb’). Nie będę z nią polemizował, gdyż nie ma z kim i czym. Uczynił to „jasiek 65” 24 maja. Powiem krótko: stek ohydnych kłamstw i oszczerstw, bez składu i ładu nabazgrane. Oświadczam (mimo że nie muszę) wszem wobec i każdemu z osobna, z pełną odpowiedzialnością i „pod przysięgą”, że ani jedno nawet słowo nie znajduje potwierdzenia w faktach i nie odpowiada prawdzie. Każdy dorosły, normalny mieszkaniec o tym wie, jedynie złoczyńca nienormalny tego wiedzieć nie chce. Wydaje się jednak, że bobek nie jest wtórnym analfabetą, lecz dyslektykiem -’zaburzenia w umiejętności czytania na skutek zmian w ośrodkowym układzie nerwowym’. Dlatego wybaczam mu, wszak na głupotę i prymitywizm nie ma recepty. Ale skąd w młodym człowieku tyle podłości i jadu? Dobrze, że przynajmniej jest prawo. Kodeks karny, art. 212, par.1 stanowi: „Kto pomawia (par. 2 „za pomocą środków masowego komunikowania…”) inną osobę…o takie postępowanie lub właściwości, które mogą poniżyć ją w opinii publicznej lub narazić na utratę zaufania potrzebnego dla danego stanowiska , zawodu lub rodzaju działalnośc i, podlega grzywnie, karze, ograniczenia albo pozbawiena do roku.” „Bobek” ponoć czyta „WT”, tyle że ich treści nie rozumie. W swoich inwektywach(’obelga, zniewaga’) posługuje się wyrazami, których znaczenia nie pojmuje, ale nimi się popisuje: koniunktura, konsyliacja, opozycja, mentor, socjalizm itp. Szkoda, że zabrakło jeszcze słowa kreatura (’lichy, podły człowiek, nędznik’), które pasowałoby do jego charakteru, jakikolwiek by on nie był. A 3. czerwca dopisał: prezent „dla KaeSa spowodował głęboką rekonstrukcję mej postawy wobec niego”. Na podstawie tego wpisu można domniemywać, że biedaczyna posiada zrekonstruowaną chyba czaszkę, gdyż „postawy” nie można ‘odbudowywać, odtwarzać’. A zatem osoba taka zachowuje się jak „elektroniczny robot”. W identycznym stylu anonim o pseudonimie „pan z pieskiem” zamieścił swój paszkwil (’szkalujący, obelżywy’) w blogu F.Sidorczuka. Zbieżność fikcyjnych (’zmyślonych’) podpisów wskazuje na tego samego faryzeusza (’obłudnik, świętoszek, hipokryta’)? Anonimie, napisz wreszcie choć jedno zdanie o sobie, swojej pracy zawodowej i społecznej. Nie czytaj też więcej „WT”. Wyjdzie ci to na zdrowie. Zapamiętaj raz na zawsze, że prawda opiera się na faktach, a nie na chorej wyobraźni. K.Sandulak




Internetowy „minimalista”
27. maja w trzcińskim info ukazał się wpis „minimalisty-cymbalisty”: „ KS chodząca relikwia minionej epoki (masło, maślane - KS). Honor-zero, autorytet-minimalny, mniemanie o sobie-100%”. Na to znajomy: -Nie ruszaj g…, bo … Życzliwej rady nie posłuchałem, gdyż takiego zachowania tolerować nie wolno. Tym bardziej że pojęcia zawarte w cytowanym tekście są dobrze mi znane, jako że problematyką tą interesuję się od kilkudziesięciu lat. Konstatuję więc, że tylko idiota (inaczej kretyn) może takie coś napisać, nie mając o tym najmniejszego pojęcia. Bo człowiek nie może być chodzącą relikwią, oznaczającą ciało lub części ciała świętych, także przedmioty, z którymi mieli kontakt, stanowiące przedmiot kultu. Definicja honoru jest krótka – ‘poczucie godności osobistej, dobre imię, cześć, uczciwość, ambicja, zaszczyt’. Już filozofowie starożytni głosili, że człowiek jest moralny wtedy, kiedy działa zgodnie z własnymi poglądami. Potem w XIX w. powstało pojęcie człowieka honoru, czyli kogoś, kto działa zgodnie z tym, co mówi. Od jakiegoś już czasu postawa honoru, czyli odpowiedzialności za słowo, zanikła i dla wielu trąci myszką. Jest raczej dobrem luksusowym. Minimalista nie wie o czym i o kim pisze, bo wyrażenie „honor” jest niewymierne. Ale ja staram się dbać o poczucie godności, uczciwości, honoru i odpowiedzialności za słowo. Podobnie jest z autorytetem - ‘uznana czyjaś pozycja, wpływ, znaczenie, pismo itp’. Dla nieoświeconego minimalisty – ignoranta (’brak wiedzy nieuctwo, nieznajomość pojęć’) autorytet nie istnieje, ponieważ w jego ograniczonej wyobraźni i rozumie to się po prostu nie mieści. On potrafi jedynie klepać jęzorem, co mu ślina nasunie. I jeszcze o mniemaniu. „Nic tak nie odciąga ludzi od prawdy, jak bezmyślne naśladowanie tego, co robią wszyscy”(Lew Tołstoj”. Otóż motorem aktywności wyrażającej się głównie w czynnym i systematycznym działaniu na rzecz środowiska, ludzi jest zaangażowanie bezinteresowne. Jeżeli jest ono wyrachowane, staje się fasadą, za którą często kryje się: egoizm, woluntaryzm, wyniosłość, słowem – fasada, osłaniająca wewnętrzną próżność i pustkę. Pozory mylą! „Minimalista” i „bobek” są tchórzami, boją się własnego cienia, chociaż bobek jest zweryfikowany i dobrze mi znany. Obrzucają kogoś błotem z ukrycia, nie podając nawet własnych inicjałów. Obaj adwersarze nawet minimum (’najmniej’) oleju w swoich czerepach (głowach) nie mają, i w harcowanie się zabawiają. Znany i powszechnie szanowany aktor Jan Kobuszewski w kabarecie powiada, że na chamstwo trzeba odpowiadać chamstwem. Ale ja tego nie zrobię, gdyż nie zniżę się do ich niskiego poziomu intelektualnego. Uważam, że takich złośliwych postów nie powinno się publikować, gdyż ewidentnie naruszają nie tylko dobra osobiste (artykuł 23 kodeksu cywilnego wymienia m.in.cześć, wizerunek), ale wpływają demoralizująco na młodych internautów. K.Sandulak




Dziękuję
Przed oficjalnym otwarciem Dni Trzcińska, w pobliżu amfiteatru, M.Rutka w imieniu grupy sympatyków gazetki, wręczył mi list gratulacyjny i złożył życzenia z okazji 20-lecia „WT”. A następnie przekazał mi wspaniały prezent, zasponsorowany przez „Dwunastkę” oraz dołączył do tego beret, ale nie moherowy! -Jestem mocno zaskoczony i zarazem zszokowany-powiedziałem. Koledzy Marka z gazety info: M.Ruczkowski i G.Woś moment te na kliszy utrwalili i w info umieścili. - To był dar wdzięczności za 20-letnią działalność redaktorską i społeczną-rzekła młoda blondynka. -Zasłużył pan na to- akcentowały inne Panie. -To był naprawdę ładny gest- z uśmiechem gratulowała znajoma. Za niespodziankę tę gorąco i stokrotnie dziękuję wszystkim przyjaciołom. Upominek ten będę prezentować publicznie rzadko, traktując go jako symbol „WT” i zarazem wyraz szczerości i szlachetności fundatorów. Znając życie, zrezygnowałem z zamysłu nazywania rzeczy i osób po imieniu. Natomiast pozwolę sobie zacytować motto listu: „Zawsze można znaleźć człowieka wokół siebie, któremu warto podarować kilka swoich cennych, a wartościowych dla niego chwil”. Piękne! Z wyrazami szacunku, poważania i podziękowaniaK.Sandulak




Uratowali gołąbka
9. czerwca, około godz. 19, nad jeziorem leciał gołąb domowy. Najprawdopodobniej był spragniony wody, bo w pewnym momencie wylądował na powierzchni akwenu. Być może był mocno osłabiony, gdyż już się nie poderwał. Utrzymywał się na wodzie ponad godzinę. Wędkarz Jasiek usiłował go wędką wyciągnąć , ale odległość była znaczna-ponad 30 m. Wtem nadszedł młodzieniec Andrzej Mikuć. Rozebrał się i wskoczył do wody. Po czym chwycił ptaka i na plecach dopłynął do brzegu. Piszczaka, z obrączką na nodze 2010, położył na trawniku, aby doszedł do siebie. Nadjechałem rowerem. Gromadka młodych i starszych mężczyzn rozmawiała o gołąbku. Jeden z nich, Zbyszek, zaczął opowiadać mi tę historię. A wędkarz Andrzej dał młodzieńcowi wędkę, aby sobie trochę połowił. Z kolei C.-hodowca gołębi- złapał przemokniętego młodzika i przekazał O., także hodowcy. Tenże pooglądał go i orzekł, że jest to ptak z gatunku „staropolski”. Wziął go do domu, doprowadził go normalności i wpuścił do swego stadka. Opisuję to niecodzienne zdarzenie świadomie i celowo po to, żeby zwrócić uwagę na chwalebne zachowanie Andrzeja i hodowcy O. w ratowaniu topiącego się ptaka. Również pozostali widzowie sympatycznie się zachowywali oraz ze mną rozmawiali. Mimo że to był tylko gołąb, to chcieli mu pomóc. 10. czerwca znowu spotkałem wspomnianych hodowców przy al. Róż. -Jak się czuje gołąbek? -Odleciał, i dobrze, bo on nie był w moim guście-odpowiedział O. Podobno hodowcy naliczyli ok. 290 gatunków tych ptaków-zagadnąłem. U nas też trochę ich jest, ponieważ mamy 20 hodowców gołębi przeważnie pocztowych. Kilkadziesiąt lat wstecz najliczniejszą populację stanowiły miłe i wesołe „poluchy”. Gnieździły się w gospodarstwach domowych gdzie się dało, jak wróbelki. Jadły razem z kurami, latały na pola i do stodół. -Ale już ich nie ma (jedynie w dużych miastach-KS)-wtrącił C. Obecnie przeważają pocztowo-sportowo-lotne (H. ma ich ok. 150, podobnie B. i kilku innych) oraz rasowe: ozdobno-wystawowe. Wszystkie są „zniewolone”i objęte komercją! Egzystują w niemal w luksusowych warunkach: domki, karma odpowiednia, opieka weterynaryjna itp. Hodowcy zajęcie to traktują jako pasję, podobnie jak inni-różnego rodzaju i typu hobbyści. Ostatnio Z. z przydomowego ogródka żony stworzył mini „ptasi ogródek”. -Nie mogłam zawetować ( sprzeciwić się). I nie żałuję tego, gdyż ptactwo to polubiłam. -Za tę „inwestycję” mógłbym kupić samochód – mówi Z. Ma różne gatunki gołębi, pawi, bażantów itp. Podziwiają to inni miejscowi hodowcy. -To trzeba po prostu zobaczyć-zachwalają. -To dopiero początek-zwierza się Z. I jego zona. -Ja też lubię gołębie (podobnie jak KS)-powiada S. Miałem je, ale nie mam ze względu na brak odpowiednich warunków. -Teraz nie można nawet wypuścic ptaka, ponieważ usiądzie na dach kamienicy sąsiada i już awantura-narzeka rozmówca. -Paniska się porobiły-ironizuje. Czy pan wie, że gołąb od czasów starożytnych służył ratowaniu ludzi, przekazując informacje strategiczne lub prośbę o pomoc w czasie wojen, m.in. podczas I i II wojny światowej. Na Kongresie Wrocławskim w 1948 r. wizerunek gołębia białego, sławnego malarza hiszpańskiego Pablo Picasso, stał się symbolem pokoju-opowiada O. Nie bez przyczyny kojarzymy gołębia z pięknem, miłością, wiernością, witalnością itp. K.Sandulak




Płacz strażaka i złość kapelmistrza
Z miesięcznym opóźnieniem, spowodowanym rożnymi okolicznościami, dopiero 12 czerwca uczczono Dzień Strażaka, według tradycyjnego scenariusza. W imprezie wzięli udział strażacy z wszystkich kół w gminie. Najpierw, przy dźwiękach orkiestry dętej z Myśliborza i zespołu „Beny-Band” z Kostrzyna , przemaszerowali do kościoła. Po mszy św., koncelebrowanej przez ks. J.Ardowskiego i powiatowego kapelana strażaków ks J.Fabisiaka, udali się do amfiteatru. Część oficjalną prowadził Z.Kitlasa-prezesa zarządu gminnego OSP. Powitał gości z powiatowej straży i policji, straży z Gartz, Schwedt i pozostałych uczestników. Po czym złożył życzenia i wręczył licznym strażakom medale, odznaki itp. Po krótkiej części artystycznej strażacy zajadali apetyczną, własną grochówkę, szaszłyki, popijając piwko. Na drugi dzień, w niedzielny poranek, spotkałem na promenadzie odznaczonego, długoletniego strażaka. Opowiadał mi swoje odczucia i wrażenia. A że był po dwóch piwach, mówił szczerze to, co go niepokoiło i drażniło. -Wszystko było okey, ale organizacyjnie nie wyszło. Powtarzał to wiele razy. Ubolewał nad znaczną absencją mieszkańców i druhów, nawet odznaczonych. -A w Góralicach festyn, organizowany przez radę rodziców, w ogóle się nie odbył - kontynuował zwierzenia. -”Borowiny” i „grochówka” tam pojechały i natychmiast wróciły. Wtem pojawił się drugi zasłużony strażak. -To nie tak miało być – ze łzami w oczach powtarzał pierwszy, dopowiadając: nieprawdaż druhu. -Nie płacz kolego, bo strażak nie płacze, tylko pożar gasi, ratuje i na duchu podtrzymuje – pocieszał drugi. I poszedł dalej. - Ja też idę do domu, bo mnie głowa rozbolała – rzekł pierwszy. W poniedziałek (14.06.) w holu ratusza spotkałem szefa kapeli „Borowiny” i zastępcę burmistrza. -Jak „igrzyska” - spytałem prowokacyjnie. -Nie ma o czym mówić – odpowiedział kapelmistrz. -Skąd ten pesymizm? -Posłuchajcie, co wam powiem. -Strażakom nie zagrałem, bo trochę pokropiło i oni prysnęli na konsumpcję. Pojechaliśmy więc na zaproszenie do Zielina. Tam opowiadałem biesiadnikom o naszej kapeli i chórze. Ludziska naszą prezentacją byli zachwyceni, owacjami na nagradzali. Sołtys prosił, abyśmy dłużej pobyli. Ale my spieszyliśmy się na festyn w Góralicach. Przyjeżdżamy, również kabaret z Piaseczna, a tu cicho i pusto. Przypuszczam, że także starosta i poseł nie byli ukontentowani (’zadowoleni, ucieszeni”). Byliśmy piekielnie źli i rozczarowani. Winię za to władzę gminną i sołecką. -Przecież ni my byliśmy organizatorami – usprawiedliwiał się zastępca. -Podobno impreza ta miała podtekst wyborczy-dorzucił. Natomiast starsza, znana Pani z Góralic największe pretensje zgłaszała pod adresem sołtysa i organizatorów za słabe nagłośnienie festynu. -Szkoda mi ludzi, którzy się napracowali. Zapytałem M.Rutkę, wyróżnionego strażaka, sołtysa i lidera kabaretu o przygotowaniach do strażackiego festynu w Piasecznie 26. czerwca. -Powinno być dobrze. Cały miesiąc temu poświęciliśmy. Oby tylko pogoda dopisała - powiedział krótko. K.Sandulak




Aktywne sołectwo
Nie wiem, czy czytelnicy ze mną się zgodzą. Bo według mojej, oczywiście subiektywnej oceny, najaktywniejszym sołectwem jest Piaseczno. Nie ma w nim szkoły, nie ma świetlicy wiejskiej z prawdziwego zdarzenia, brak salki gimnastycznej itp. Jest tylko małe przedszkole, sponsorowane przez przez Zarząd Wojewódzki Towarzystwa Przyjaciół Dzieci, kościółek, sklep i firma „Avena” oraz niewielu mieszkańców Piaseczno z Babinem około 540). Mimo to istnieje klub piłkarski „Piast”, od wielu lat utrzymujący się w ścisłej czołówce A-klasy: seniorzy i juniorzy. Grają dla swoich kibiców i własnej przyjemności. Nie mają trenera z dyplomem (ale już jest instruktor), diet, stypendium, nawet odpowiedniej szatni. A jednak piłkę, na miarę swoich możliwości, nieźle kopią. Również w siatkówkę amatorsko pogrywają. Także w l.a. mają znanego i utytułowanego biegacza H.Rębowieckiego, uprawiajacego też malarstwo. Ostatnio Halina Szczerbińska uczy młodych gry w palanta. Chętnych nie brakuje. Jest także kilku zapaśników z sołtysem Markiem-wicemistrzem Polski LZS. Chętnie założyliby sekcję, ale nie ma warunków: sali, maty itp. Dla rozrywki młodzi zabawiają się w koszykówkę na placu, na którym sołtys z młodzieńcami w 2005 r. zamontował kosze, przywiezione przez nich z Trzcińska-Zdroju. Od prawie 50 lat działa Ochotnicza Straż Pożarna. Z tej okazji jej zarząd przygotował sympatyczną imprezę, na której wystąpił miejscowy kabaret „Piast Kołodziej” z wiodącą rolą sołtysa Marka. Od niedawna prężnie działa Koło Gospodyń Wiejskich, któremu prezesuje pani Małgorzata. Jest ona twórcą i reżyserem wspomnianego kabaretu (18 osób). Próby odbywają się w jej domu, w każdą sobotę. Na zajęcia kulturalne przychodzi dużo młodzieży. Wszelkie imprezy środowiskowe i inne, których jest niemało, są organizowane przy zaangażowaniu mieszkańców i młodzieży, a wspierane przez spółkę „Avena”. Kabaret występuje również w sąsiednich sołectwach. Ostatnio byli w Grzybnie. Pani Małgorzata nie ukrywa, że działalność artystyczna jest jej pasją. -Nie jestem egoistką, polityką się nie zajmuję, lubię pracować z młodzieżą i robić to, co najlepiej potrafię-zwierza się z dużą skromnością. A potrafi naprawdę wiele. Takie jest zdanie moich rozmówców. Wszędzie z mężem „przystojniakiem” jeździ. Nawet małego pupilka czworożnego zabierają, bo on tego pragnie. Podczas trzcińskiego święta w każdym dniu byli. Marek grał w siatkówkę w hali, a 30.05. brał udział ze swoją ekipą w konkurencjach sołeckich, rywalizując tylko z Góralicami i ich liderem Robertem Kowalskim. Wszystko robią z myślą o swojej wsi i osobistej satysfakcji, nie otrzymując za to żadnej gratyfikacji. Od paru lat duet ten zabiega o organizację gminnych dożynek w Piasecznie, spotykając się z dezaprobatą rządzących! Czy to normalne? K.Sandulak




Sport
V liga * Kłos Pełczyce – Orzeł 1:1 (Dziadosz). Gra wyrównana. Obie drużyny miały okazje do podwyższenia wyniku. Do przerwy nie strzelono gola. W dr. połowie najpierw gospodarze zdobyli bramkę z jedenastki, potem to samo Orzeł. Widowisko słabe – mówi nasz piłkarz. *Orzeł – Pomorzanin Płoty 1:4. Goście fizycznie wyglądali na mocnych. Początek 10-minutowej gry zapowiadał się optymistycznie: dwie okazje i poprzeczka. Potem Kłos zaczął pogrywać i zdobywać przewagę w polu. Naszym zeszło powietrze, poruszali się wolno, nadrabiając braki kondyncyjne i techniczne nieskutecznymi wślizgami. Rywale w 30. minutach strzelili trzy gole i praktycznie było po meczu. Opuściłem stadion. Na koniec M.Sarnecki ujrzał czerwona kartkę za dyskusję z Juniorzy zremisowali. *Sparta Węgorzyno – Orzeł 1 : 5 (Dziadosz 4,Mikitów). Sparta na ostatnim miejscu-spadkowicz. Skutecznością błysnął wreszcie Dziadosz. Zwycięstwo to zapewniło naszej drużynie pozostanie w V lidze. Juniorzy przegrali 3:5. *Woda Rzecko – Orzeł 1:4 (Dziadosz 3, Mikitów). -Gospodarze ledwie skleili drużynę-powiedział nasz zawodnik. Gola strzelił Mikitów, gospodarze wyrównali. Potem Dziadosz zdobył trzy bramki i zwycięstwo było pewne. Juniorzy pauzowali. *Polonia Płoty – Orzeł 4:2 (Dziadosz2). Gospodarze szybko zdobyli gola. Po przerwie kolejne trzy bramki padły, w tym dwie w ciągu jednej minuty. Dopiero wtedy Orzeł rzucił się do ataku i zdobył dwie bramki. Juniorzy wygrali 1:4. M.Laszczyński strzelił trzy gole – opowiadał „myślący” junior. *Stal Lipiany-Orzeł 0:4 (Dziadosz, Laszczyński, Mazur, Cegła). Zwycięstwo efektowne i bezapelacyjne. Do przerwy O:3. Mogło być 8 goli-powiedział M. - Gospodarze zawiedli kompletnie. Juniorzy przegrali 4:1, gdyż po przerwie Kasprzyk i Laszczyński występowali seniorach z dobrym skutkiem. Trzeba odważniej sięgać po młodych. Skonstatuję: Orzeł wymaga rekonstrukcji. A-klasa *Piast Piaseczno – Chrobry Lisie Pole 1:4. *Zjednoczeni Kurzycko-Piast 2:3. *Piast – Klon Krzymów 1:1. *Piast-Olimpia Smolnica 3:2. * *Zieloni Zielin – Zryw Góralice 9:1. Lisie Pole-Zryw 3:1. *Zryw – Klon Krzymów 0:2. *Zryw-Smolnica 0:6. B-klasa *Rosnowianka-Krzywin 3:1. *Rosnowianka-Rurzyca Nawodna 1:1. *Odra Czelin-Rosnowianka 5:3. Podsumowanie w następnym numerze. K.Sandulak




Zawody o puchar burmistrza
Odbyły się 13.06. na jeziorze w okolicy promenady. 1.miejsce i puchar zdobył Bogdan Denys 3650 pkt. 2.Grażyna Majborska 2350 pkt. 3.Władysław Dudarewicz 2280 pkt.




Z kroniki policji
*Odzyskano kosiarkę do koszenia trawy przed zgłoszeniem kradzieży przez poszkodowanego. * Skradziono telefon komórkowy. *Zatrzymano trzech nietrzeźwych rowerzystów, motocyklistę i kierowcę samochodu. *W Strzeszowie usiłowano włamać się do mieszkania oraz włamano się do campingu nad jeziorem.

  1. #1 by monro - czerwiec 29th, 2010 at 07:40

    W następnym numerze WT pan Sandulak będzie miał co komentować, bo rezygnacja pani Prezes Orła T-Z będzie nie lada wydarzeniem. Dziwi mnie, że burmistrzowi nie zależy na tym, by ją zatrzymać. To jest klub miejski, a zainteresowanie ze strony władz żadne. Dali kasę i myślą, że wszystko jest ok. Jeśli pani Prezes zrezygnuje odejdzie część zawodników i trzeba bedzie budować wszystko od zera. Przy takich brakach kadrowych chłopcy są w środku tabeli, czyli nie jest źle, a mogłoby być jeszcze lepiej. Apeluję do Burmistrza o to, by zatrzymał Panią Lewandowską i wspierał ją w działaniach na rzecz Orła, który jest wizytówką gminy. Jesteśmy najmniejszą gminą, która ma zespół w V lidze i szkoda byłoby to zmarnować. Proszę się nad tym zastanowić żeby nie było za późno.

  2. #2 by Orzeł - czerwiec 29th, 2010 at 21:04

    W pełni popieram powyższy wpis. Będzie co komentować i szanowny pan Sandulak będzie mógł w pełni wykazać swoje reorganizacyjne zdolności (tylko dokąd one poprowadzą?!). Rzeczywiście postawa władz gminnych, a w tym burmistrza wobec miejskiego klubu jest żenująca, oparta tylko na daniu ,,działki” - bierzcie i się dzielcie, a co będzie to będzie. Jeśli pani Lewandowska zrezygnuje z funkcji prezesa, to tym samym można pogrzebać dobrze grającego Orła, który dla wiadomości burmistrza jest plusem dla gminy. Czy tak trudno wesprzeć drużynę, czy lepiej postawić na wsi kilka huśtawek więcej, by zdobyć głosy wiejskiej ludności w nadchodzących wyborach? Tak, trzeba zastanowić się nad tym problemem, żeby nie było za późno (chyba, że najwyższa władza, sądząc po gabarytach, nie ma nic wspólnego ze sportem ) .

  3. #3 by Yogi Bamboo - czerwiec 29th, 2010 at 23:18

    Nie tylko Ciebie to dziwi, Góralice spadły, Piaseczno nie awansowało do okręgówki więc teoretycznie kasy powinno być więcej dla Orła. “Dali kasę i myślą, że wszystko jest ok”, raczej przeznaczyli kasę bo nie pamiętam aby ktoś z decydentów prywatnie dofinansował zespół. Tak czy inaczej już wiadomo, że będzie niewesoło.

  4. #4 by Bolek - czerwiec 30th, 2010 at 08:40

    Odnośnie aktywnego sołectwa. Zgadzam się że pan Rutka jest dobrym sołtysem, dbającym o wieś, w której mieszka, ale należy podkreślić, że jest także sołtysem Babina, o którym zapomniał, choć zbierając podpisy popierające go w walce o funkcję, którą pełni, zapewniał, że zrobi wszystko,aby dzieci i młodzież miała boisko do gry ( ale skończyło się tylko na obiecankach ). Powstał dla oka plac zabaw, przypominający raczej dżunglę, w której dzieciaki mogą poszaleć. Wkład jaki daje sołtys dla Babina - to odmalowanie przystanku i obkoszenie wokół niego ( choć teraz mieszkańcy sami koszą). To jak panie Marku z tymi obietnicami - ruszą przy następnych wyborach ?!.

  5. #5 by Marek Rutka - czerwiec 30th, 2010 at 23:01

    Bolku mój kochany. Jestem sołtysem sołectwa Piaseczno,którego przysiółkiem jest miejscowość Babin. Mam świadomość, że nie spełniam oczekiwań mieszkańców, którzy również zasługują na godne traktowanie. Nigdy nie zbierałem podpisów, aby mnie poprzeć, bo takich podpisów potrzebuje 20 więc zbieram je u najbliższych sąsiadów. Jako radny dbam nie tylko o Piaseczno, lecz o wszystkie wioski, to ja upominam się o drogę Trzcińsko Warnice, to ja zabiegam o fundusz sołecki, to ja wykłócam się ciągle o równe traktowanie mieszkańców wsi i miasta. Sołectwo Piaseczno dysponuje kwotą 6000 złotych, kwotę tą dzieli zebranie mieszkańców sołectwa a wykonawcą tego podziału jest sołtys i rada sołecka. Mieszkańcy Babina nie biorą udziału w takim podziale jest im zbyt daleko do Piaseczna. Aby pomóc tym mieszkańcom w roku 2008 na komisjach i sesjach rady miasta upominałem się o spotkanie burmistrza z mieszkańcami Babina, mimo to, że mieszkańcy Babina wcale mnie o to nie prosili, jednak znając wylewną postawę burmistrza Kitlasa wobec wyborców, wiedząc, że może to przynieść wymierne efekty w postaci placu zabaw remoncie drogi, pracowniku sprzątającym, kontenerze świetlicowym takie zebranie się odbyło, lecz aby z kłócić sołtysa z mieszkańcami i uzyskać ich poparcie dla siebie mnie nie zaproszono. Jednak dzięki ludziom, którzy znają się na tak prymitywnych i chamskich sposobach sprawowania władzy, która zrobi wszystko, aby utrzymać koryto na zebranie przyjechałem. Mieszkańcy podsycani przez rządzących, że to sołtys jest winien, że nie inwestuje się w ich miejscowość byli wobec mojej osoby delikatnie mówiąc nie grzeczni. Na zebraniu gwiazdą był burmistrz Kitlas, który jak przewidziałem obiecał plac zabaw, boisko, kontener na świetlicę. Miałem żal do mieszkańców, bo znają mnie od urodzenia, znali moich rodziców, wiedząc, że w każdej chwili mogę przestać być sołtysem, radnym jednak kolegą czy znajomym będę zawsze, bo nie zamierzam opuszczać Piaseczna. Natomiast burmistrz Kitlas chce ugrać kilka głosów, aby utrzymać stołek. Pomysłodawcą, aby utworzyć sołectwo w Babinie nie był Kitlas to ja namawiałem mieszkańców podczas zbierania podatków, lecz w 2010 mieszkańcy bez powiadamiania mnie złożyli wniosek o ustanowienie sołectwa. Całym sercem jestem za, będę wam w tym pomagał, jeśli zajdzie taka potrzeba. Natomiast nie oczekujcie ode mnie działań dla swojej miejscowości, to wy okrzyknęliście sołtysem Pana Woj…….go a burmistrzem wszech czasów Kitlasa jestem przeciw obu tym Panom Bolek jeśli zależy mieszkańcom Babina na dobrej współpracy z obecnym sołtysem zapraszam na zebranie wiejskie. Mój dom i moja skromna osoba jest do twojej dyspozycji o każdej porze dnia i nocy.

  6. #6 by Bolek - lipiec 1st, 2010 at 10:58

    Zbierał pan podpisy jako kandydat na radnego i przy tym składane były obietnice dołożenia wszelkich starań na powstanie boiska do gry w piłkę nożną. Dziwne, że zapomniał pan o tym ( no cóż, pamięć bywa ulotna ). Skoro krytykuje pan obecnych rządzących, to proszę swoją postawą udowodnić, że jest pan inny. A tak na marginesie, nie wypada operować takim słownictwem na forum publicznym, wypowiadając się o innych osobach, bo tym samym daje pan świadectwo swojej inteligencji, bo pan wpis jasno dowodzi, że to nie jest nic innego jak walka o władzę. A pomysł utworzenia oddzielnego sołectwa to chyba najlepsze rozwiązanie, myślę, że znajdziemy odpowiedniego kandydata, nikogo nie obrażając i nie wytykając publicznie wad, które niestety ma każdy z nas. * <— tak powinno być.

  7. #7 by rolnik - lipiec 2nd, 2010 at 05:11

    Bolek ty chyba nic nie rozumiesz o czym pisze i mówi radny Rutka więc nie powinieneś zabierać głosu . Boisko to sprawa Burmistrza to on obiecał na spotkaniu w Babinie to do niego należy zapłata za geodezje i wydzielenie z działki której część przekazał Pan Kozak. Burmistrz do dnia dzisiejszego tego nie zrobił mało tego plac zabaw stoi na gruntach agencyjnych bo sytuacja jest podobna jak z boiskiem. To można sprawdzić w agencji a nie słuchać bredni naszego Pana K i jego przybocznego Kobry. Bolek pierw należy sprawdzić jak jest na prawdę a potem wypisywać takie głupoty chyba że piszesz na zlecenie a twoje poddaństwo jest takie jak w po przednim systemie a ty jesteś czerwony od stóp aż po czubek głowy razem z włosami. Jeżeli tak jest to wszystko tłumaczy i to można zrozumieć.

  8. #8 by Marek Rutka - lipiec 2nd, 2010 at 10:09

    Bolek do Babina dostarczone zostaną żerdzie aby ogrodzić plac zabaw. Więc przerywamy dyskusje internetową .Weź szpadel i wykop otwory na słupki co 3m, jak odpoczniesz przyjedz po kosiarkę i wykoś plac zabaw. Następnego dnia możesz zacząć budować ławki z polbruku który został z przystanku a po deski zgłoś się do mnie, trzymaj się. Trzymaj się zdrowo. Powodzenia.

  9. #9 by bolek - lipiec 2nd, 2010 at 15:46

    Ty się rolnik lepiej polem zajmij, bo nie chodzi tu o to by kogoś obrażać. Pan Rutka obiecał pomoc w utworzeniu boiska i nikogo nie obchodzi na czyim gruncie boisko ma powstać. Dzieci powinny mieć gdzie piłkę kopać i tyle. Sądząc po stylu twojej wypowiedzi, to raczej ty jesteś “czerwony”, bo dopatrujesz się w mojej wypowiedzi drugiego dna i węszysz spisek. Po poziomie wypowiedzi łatwo się domyśleć, kto jest rolnikiem, panie K. z Babina. W kwestii boiska pan Rutka-radny okazał się bezradny. Chełm Dolny tez nie ma sołtysa, ale jego sprawami zajmuje się sołtys z Chełmu G. i nie nazywa go przysiółkiem. Proponuję wziąć przykład z pani Beaty, a nie tylko najeżdżać na obecna władzę. Nie jesteśmy wioskowymi głupkami, których głosy można kupić za nowe chodniki, czy place zabaw i do odnosi się zarówno do wyborów burmistrza, jak i sołtysa.

  10. #10 by michał - lipiec 2nd, 2010 at 16:11

    Niestety nie możemy wziąć przykładu z Pani Beaty ponieważ pani Sołtys stwierdziła, że fundusz sołecki nie jest potrzebny mieszkańcom Chełma. Dzięki czemu mieszkańcy stracili jakieś 5000 zł rocznie.

  11. #11 by Marek Rutka - lipiec 2nd, 2010 at 16:53

    Bolek prosiłem abyś wzioł szpadel i zaczoł kopac .

  12. #12 by haker - lipiec 2nd, 2010 at 19:03

    Nie przekreśla to jednak całokształtu jej działalności i mimo to jest dobrym gospodarzem tamtej wsi. Panie Rutka pewnie, że mogę to zrobić i kosiarkę mam swoją.. Pan do koszenia przy przystanku i pomalowania go potrzebował całej gromady ludzi, których zapakował pan na swojego żółtka i przywiózł do Babina. I jeszcze jedno: mieszkańcy Babina nie potrzebują pańskiego gadania (i kosiarki) żeby ich wioska była zadbana. Jakby pan nie zauważył to informuję, że wszystko jest wykoszone, a boisko kosi jeden z zapaleńców z Babina i się z tym nie obnosi. A żerdzie to zostaw pan do budowy szatni na boisku w Piasecznie. Jak w następnej 10-latce wejdą do okręgówki to wam się przydadzą.

  13. #13 by obiazdowa ekipa - lipiec 3rd, 2010 at 07:24

    nie dawno jak wczoraj przejeżdżałam przez Babin i byłam zszokowana, że taka mała wioska a tak zaniedbana przez mieszkańców. Powiedz mi bolek w którym miejscu jest ona wykoszona? Wstyd! Piszesz że masz kosiarkę to do roboty, Piaseczno wam tego nie zrobi.

  14. #14 by bobek - lipiec 3rd, 2010 at 20:15

    No cóż, w pewnym wieku warto zastanowić się czy nie czas na zasłużony odpoczynek, bo nerwy nie te, pamięć dokucza a i trzeźwość umysłu z powodów naturalnych szwankuje. Odpowiadając p. KS na jego pełen kultury osobistej, poziomu intelektualnego i bystrości spostrzeżeń artykuł wyrażam żal, że nie zechciał jednak podjąć polemiki i miast pełnych miłości bliźniego określeń pod moim adresem wyłożyć kawę na ławę, w którym to momencie dopuściłem się “ohydnych kłamstw i oszczerstw” w dodatku “bez ładu i składu”. Szanowny p. Redaktor zapomniał, że jest osobą publiczną, jest radnym i z tego powodu podlega publicznemu osądowi, ocenie i krytyce czy mu się takowa podoba czy nie. Panu radnemu m.in. ja za to płacę. Ja wiem, że to są psie pieniądze, ale 20 lat z okładem, miesiąc w miesiąc, chętnie bym poznał efekty pracy pana radnego. Wystarczyłoby kilka przykładów. A tak zmarnował cenną w jego wieku (z całym szacunkiem) energię. Dowodzi to niestety tego, czego p. Redaktor nauczył się w czasach budowy świetlanej przyszłości, a wiadomo, że czym skorupka za młodu tym skorupa itd…, twierdzi nawet, że już mnie zweryfikował (!) (czyżby stare sentymenty?), rozmarzył się i pewnie wyśle do mnie milicję obywatelską, żeby mi wytłumaczyła co wolno jest pisać o p. KS. Fakt, że jestem młodszy od pana, ale nie aż tak młody, żeby nie pamiętać czasów kreowanych przez wiedzących lepiej “egzekutywistów” partyjnych w czasach tzw. demokracji ludowej. Uważam tamte czasy za (przepraszam, ale to odpowiednie określenie) szambo. Awans społeczny, zależności, układy, oscylowały wtedy głównie wokół przynależności partyjnej, a przypomnę, że PZPR (to dla młodszych ode mnie) była agenturą najbardziej zbrodniczego systemu jaki ludzkość kiedykolwiek wymyśliła - komunizmu, na którego straży stała Komunistyczna Partia ZSRR a w wyniku jego stosowania wymordowano ponad 100 mln ludzi na całym świecie. Tym należy tłumaczyć chyba niesamowitą wściekłość tych, którym to się przypomina. Ci, inteligentni przecież ludzie, do dziś nie mogą uwierzyć, że z własnej, nieprzymuszonej woli uczestniczyli w czymś takim, (a przynależeć to była jak pisał Zbigniew Herbert “kwestia smaku”) i nie chodzi o tych szeregowych, o których jasiek65 mówi, że dla przywilejów, ale najgorsi byli ci ideowi, święcie zadeklarowani komuniści. Jak widać nawet niewinne w końcu wspomnienie o szturmówce wywołuje u nich drgawki i torsje. Problem w tym, że dziś pojawiają się znowu jako autorytety moralne, mentorzy, wydają czasopisma i gazety, znowu kreują rzeczywistość, wpływają na opinię, znowu wiedzą lepiej.
    A tak na marginesie to Jan Kobuszewski mówił: “chamstwu w życiu należy przeciwstawić się siłą i godnością osobistą”. Z pana translacji wynika, że u pana godność i chamstwo to jedno, hmm.. A i dziękuję za informacje o blogu pana Sidorczuka, nie wiedziałem, że pisze.

  15. #15 by michał - lipiec 4th, 2010 at 05:30

    bobek :No cóż, w pewnym wieku warto zastanowić się czy nie czas na zasłużony odpoczynek, bo nerwy nie te, pamięć dokucza a i trzeźwość umysłu z powodów naturalnych szwankuje. Odpowiadając p. KS na jego pełen kultury osobistej, poziomu intelektualnego i bystrości spostrzeżeń artykuł wyrażam żal, że nie zechciał jednak podjąć polemiki i miast pełnych miłości bliźniego określeń pod moim adresem wyłożyć kawę na ławę, w którym to momencie dopuściłem się “ohydnych kłamstw i oszczerstw” w dodatku “bez ładu i składu”. Szanowny p. Redaktor zapomniał, że jest osobą publiczną, jest radnym i z tego powodu podlega publicznemu osądowi, ocenie i krytyce czy mu się takowa podoba czy nie. Panu radnemu m.in. ja za to płacę. Ja wiem, że to są psie pieniądze, ale 20 lat z okładem, miesiąc w miesiąc, chętnie bym poznał efekty pracy pana radnego. Wystarczyłoby kilka przykładów. A tak zmarnował cenną w jego wieku (z całym szacunkiem) energię. Dowodzi to niestety tego, czego p. Redaktor nauczył się w czasach budowy świetlanej przyszłości, a wiadomo, że czym skorupka za młodu tym skorupa itd…, twierdzi nawet, że już mnie zweryfikował (!) (czyżby stare sentymenty?), rozmarzył się i pewnie wyśle do mnie milicję obywatelską, żeby mi wytłumaczyła co wolno jest pisać o p. KS. Fakt, że jestem młodszy od pana, ale nie aż tak młody, żeby nie pamiętać czasów kreowanych przez wiedzących lepiej “egzekutywistów” partyjnych w czasach tzw. demokracji ludowej. Uważam tamte czasy za (przepraszam, ale to odpowiednie określenie) szambo. Awans społeczny, zależności, układy, oscylowały wtedy głównie wokół przynależności partyjnej, a przypomnę, że PZPR (to dla młodszych ode mnie) była agenturą najbardziej zbrodniczego systemu jaki ludzkość kiedykolwiek wymyśliła - komunizmu, na którego straży stała Komunistyczna Partia ZSRR a w wyniku jego stosowania wymordowano ponad 100 mln ludzi na całym świecie. Tym należy tłumaczyć chyba niesamowitą wściekłość tych, którym to się przypomina. Ci, inteligentni przecież ludzie, do dziś nie mogą uwierzyć, że z własnej, nieprzymuszonej woli uczestniczyli w czymś takim, (a przynależeć to była jak pisał Zbigniew Herbert “kwestia smaku”) i nie chodzi o tych szeregowych, o których jasiek65 mówi, że dla przywilejów, ale najgorsi byli ci ideowi, święcie zadeklarowani komuniści. Jak widać nawet niewinne w końcu wspomnienie o szturmówce wywołuje u nich drgawki i torsje. Problem w tym, że dziś pojawiają się znowu jako autorytety moralne, mentorzy, wydają czasopisma i gazety, znowu kreują rzeczywistość, wpływają na opinię, znowu wiedzą lepiej.A tak na marginesie to Jan Kobuszewski mówił: “chamstwu w życiu należy przeciwstawić się siłą i godnością osobistą”. Z pana translacji wynika, że u pana godność i chamstwo to jedno, hmm.. A i dziękuję za informacje o blogu pana Sidorczuka, nie wiedziałem, że pisze.

    Żółć na mej wątrobie ogłosiła stan kapitulacji nie będąc w stanie tego przetrawić co przyniosło nieoczekiwane skutki.

  16. #16 by Marek Ruczkowski - lipiec 6th, 2010 at 18:08

    Na prośbę autorów część wpisów została usunięta.

(nie wyswietli)
  1. No trackbacks yet.